żwirownia stary staw

 

 

Żwirownia Stary Staw

 

12-16 kwietnia to kolejny wiosenny wypad nad SS, zaplanowaliśmy z kolegą Maciejem kilka dni przy kijach, dołączył do nas Tomek i Mateusz, który zabukował już wcześniej swoje stanowisko. Pogoda zapowiadała się całkiem przyzwoicie, słońce fajnie przygrzewa, temperatura wody przy powierzchni osiągnęła 12 stopni, więc czuć w powietrzu wiosnę. Zestawy do wody i dyskusje nad tym co przyniosą nam kolejne dni. Odczuwamy to fajne napięcie, które towarzyszy nam każdorazowo po przybyciu nad wodę. Niestety pierwsza doba nikomu nie przynosi oczekiwanego brania. Poranny porwisty zachodni wiatr spycha cieple powierzchniowe wody do dużej zatoki co skutkuje po południu braniem u Macieja.

Po tej sesji zdjęciowej mój sąsiad Mateusz wyciąga pięknego karpia z głębokiej wody 13.2kg.


Kolega Maciej nie poprzestaje na pierwszym braniu, ewidentnie ryba podążyła za cieplejszą wodą, dostaje drugie, trzecie...Przez pierwszą dobę raczy nas pięcioma odjazdami, więc na nudę nie narzeka ,daje nam popalić.

Nad ranem budzi nas branie u Mateusza, 7.8kg ląduje na macie.

Mija prawie druga doba a ja pozostaję bez brania, ale konsekwentne przemyślane założenia przynoszą w końcu efekt. Przycinam lekko rybę i mam wrażenie jakbym holował dużego karasia a nie karpia, popuściłem lekko hamulec przed obawą szybkiego odjazdu przy brzegu bo przez myśl mi przeszło, że to może amur, bardzo często po braniu tak się właśnie zachowuje, ale ostatecznie w końcowej fazie karp obudził się i dał nam trochę popalić. Waga po tarowaniu wskazała równe 17kg.

Kolejny dzień i noc nie wnoszą nic nowego,nic totalnie nie dzieje się przy zestawach, ciśnienie ostro spadło, więc i ryba musi swoje "odchorować". Rankiem po śniadaniu wchodzi z drugiego brzegu karpik 11.5kg i rybą kończymy wspólną zasiadkę.

Ostatnią dobę zostaję sam, chłopaki zwolnili swoje miejscówki dla kolejnych fanatyków tego hobby przed nadchodzącym weekendem. Wiatr trochę słabnie,ciśnienie już drugą dobę stabilizuje się, ale do wieczora spokój na wodzie. Zapowiada się bardzo ciepła noc jak na porę roku, 13 stopni to sporo. Zaliczam wzrokowe dwa piękne karpiowe spławy, których tak brakuje wiosną, ale branie następuje dopiero przed północą. Krótkie pik, pik i już jestem przy kijach. Zacięcie i długi emocjonujący hol przynosi karpia 15.2kg.

Przy okazji holu jeden z zestawów przesunął się o dobre dwa metry,ale wiedząc jak w tym miejscu wygląda charakterystyka dna pozostawiam zestaw na miejscu. I dobrze zrobiłem bo nad ranem właśnie ten zestaw przynosi ostatnią fotkę tego wiosennego wyjazdu. 14.4kg.

Reasumując, wszyscy wiemy, że żwirownie to nie łatwe wody, takiej wodzie trzeba poświęcić trochę czasu, zaprzyjażnić się z nią, poznać pewne zależności i nie warto zrażać się nieudaną zasiadką, tylko przemyśleć sprawę i ze zdwojoną ambicją podejść do kolejnego wyjazdu a efekty prędzej czy póżniej muszą pojawić się na naszych matach.

Pozdrawiam kolegów po kiju i życzę udanego sezonu.
Przemek Nowak.